Co poprawić w Szczecinie, aby stał się atrakcyjniejszy?

Mocne szkolnictwo wyższe z ciekawą ofertą edukacyjną i nowoczesnym zapleczem, czyste oraz zadbane Centrum i Śródmieście, a także bogata i oryginalne oferta kulturalna – nad tym trzeba popracować, aby Szczecin skutecznie przyciągał turystów i studentów, ale też bardziej podobał się jego mieszkańcom.

Dziś trudno nazwać Szczecin miastem akademickim. W 2016 r. we wszystkich wyższych szkołach publicznych studiowało tu łącznie ok. 33 tysięcy żaków. To wprawdzie nieco więcej niż w Białymstoku (30 tysięcy), ale wyraźnie mniej niż w porównywalnym pod względem liczby ludności Lublinie (aż 51 tysięcy!). Gdańsk (57 tysięcy), a przede wszystkim Wrocław i Poznań (po ok. 100 tysięcy) są zupełnie poza zasięgiem. Sam Uniwersytet Adama Mickiewicza ma więcej studentów (ok. 37 tysięcy) niż wszystkie państwowe uczelnie w Szczecinie razem wzięte. Te nie najlepiej wypadają również we wszelkich rankingach jakości kształcenia i komfortu studiowania. Wyraźnie przespały też okazję na polepszenie bazy i zaplecza. Pojedyncze remonty to za mało. Brakuje kampusu uniwersyteckiego z prawdziwego zdarzenia, który zachęciłby maturzystów z innych miast i regionów do wybrania Szczecina na miejsce studiów. Czy np. połączenie kilku uczelni w jeden organizm rozwiązałoby te problemy? Wydaje się, że mają one więcej do stracenia, trwając w obecnym stanie, niż podnosząc rękawicę.

Rewitalizacja Centrum i Śródmieścia to kolejne, a właściwie najważniejsze wyzwanie, przed jakim stoi miasto. Tegoroczny raport przygotowany na zlecenie magistratu punktuje wszystkie słabości serca Szczecina. Zaniedbane kamienice, niewystarczająca liczba miejsc parkingowych, wyższa niż gdzie indziej przestępczość i bezrobocie – to największe problemy tej części miasta. A przecież to tu najczęściej zaglądają turyści i przyjezdni. Rewitalizacja nie zawsze musi oznaczać ogromne remonty i inwestycje. Warto zacząć np. od wprowadzenia preferencyjnych czynszów dla drobnych najemców sklepów czy pracowni, których obecnie próżno szukać na ulicach w Centrum i na Śródmieściu.

Dwa największe szczecińskie teatry od dawna doglądają kapitalnego remontu (Teatr Polski) czy budowy nowej siedziby (Teatr Współczesny). Przykłady Filharmonii Szczecińskiej i Teatru Pleciuga pokazują, że nowoczesny budynek potrafi skutecznie promować markę i przyciągać, także tych dotąd omijających tego typu instytucje. Na razie w Polskim i Współczesnym robią swoje, zgarniają prestiżowe nagrody, a przy tym cierpliwie wysłuchują kolejnych obietnic.

Wrocław ma Nowe Horyzonty, Poznań Malta Festival, Trójmiasto Open’era i Festiwal Polskich Filmów Fabularnych, Toruń Tofifest, Bydgoszcz Camerimage… A Szczecin? Miasto mocno postawiło na letnie imprezy plenerowe jak Dni Morza, The Tall Ships Races czy Pyromagic. Ze szczecińskich festiwali najbardziej znany w kraju jest teatralny przegląd Kontrapunkt. Na swoją markę od dwóch lat mocno pracuje Szczecin Jazz Festival. Z każdym rokiem coraz ciekawszy jest European Film Festival. W 2018 roku na Łasztownię z Wrocławia przeniesie się Wooded – festiwal muzyki elektronicznej. Do tego jeszcze kilka imprez o zasięgu lokalnym.

To mało czy dużo? Oferta kulturalna i festiwalowa Szczecina wymaga ciągłego doskonalenia. Tylko w ten sposób stanie się atrakcyjna dla jego mieszkańców i stanie się magnesem dla turystów, którzy dziś wybierają raczej inne lokalizacje.

Czekamy na Wasze komentarze na naszym fanpage’u.

Autor: PP szczecin@infoludek.pl