Stanisław Kabata: Kampania „Nawet dziecko to potrafi” dała nam wielką satysfakcję

O kampanii informacyjnej „Nawet dziecko to potrafi”, która pojawiła się na  szczecińskich przystankach, rozmawiamy z jednym z jej twórców – Stanisławem Kabatą.

Infoludek.pl: Wasza kampania „Nawet dziecko to potrafi” jest widoczna na przystankach w całym Szczecinie. Uczy, jak cenne dla poszkodowanego w wypadku są pierwsze sekundy i minuty po jakimś incydencie. Jak zaczęły się prace nad tym projektem? Czy był od samego początku tworzony na potrzeby olimpiady „Zwolnieni z teorii”, w której został wyróżniony?

Stanisław Kabata: Pomysł stworzenia tablic edukacyjnych powstał, zanim dowiedzieliśmy się o konkursie. Dopiero w trakcie prac zauważyliśmy, że istnieje platforma „Zwolnieni z teorii”, która zapewnia pomoc merytoryczno-praktyczną. Już wcześniej jednak, z racji naszej pracy w Harcerskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym (HOPR), zauważyliśmy, że potrzebujemy takich tablic do szkoleń prowadzonych w różnych miejscach, więc postanowiliśmy je wykonać. Pomysł przeniesienia tablic na przystanki komunikacji miejskiej pochodzi natomiast z inspiracji projektem w innym mieście (śmiech) – stwierdziliśmy zgodnie, że nie widzieliśmy czegoś podobnego w Szczecinie, więc złożyliśmy wniosek o dotację do miasta, otrzymaliśmy pieniądze i ruszyliśmy z pracami.

Z kim konsultowaliście tworzone tablice? Czy były to osoby, do których mieli dostęp wszyscy uczestnicy olimpiady „Zwolnieni z teorii”, czy postawiliście na własnych, znanych ze związków harcerskich ekspertów?

Informacje o pierwszej pomocy, które umieszczaliśmy na plakatach, konsultowaliśmy z koordynatorem HOPR naszego województwa. Bazowaliśmy jednak na wiedzy ogólnodostępnej – każdy może przeczytać prace Europejskiej Rady Resuscytacji. My chcieliśmy jednak przedstawić ich wiedzę w przystępny sposób, by ją upowszechniać.

A propos formy, czy ktoś pomagał Wam w ilustrowaniu plakatów?

Współpracowaliśmy w tym zakresie z jedną ze szczecińskich firm graficznych. Koordynował to jednak Michał Dąbrowski, który wraz z Kacprem Borkowskim zajmował się grafiką komputerową, Mikołaj Mazur wykonał odręczne ilustracje, a ja pracowałem nad kwestiami merytorycznymi. Wiem jednak, że wspomniana firma pomagała nam spiąć naszą pracę w jedną, spójną całość.

Wróćmy więc do finansowania. Czy trudno jest pozyskiwać pieniądze od miasta?

To zależy. Już wcześniej zdarzało się nam pisać wnioski o dotacje. Choć nie byliśmy w tym temacie – mówiąc kolokwialnie – „zieloni”, to nie mieliśmy jednak na swoim koncie spektakularnych sukcesów. Dla przykładu: próbowaliśmy pozyskać fundusze na inscenizację historyczną. Staraliśmy się o kilkanaście tysięcy złotych. Nasz wniosek został zaopiniowany pozytywnie, jednak miasto przyznało, że ze względu na końcówkę roku po prostu nie miało takich pieniędzy w budżecie – usłyszeliśmy tylko, że gdyby mieli, to by dali (śmiech). W tym czasie też próbowaliśmy pisać inne wnioski. Nauka polega na praktyce i nawet jeśli nie odnosiliśmy sukcesów wcześniej, należało próbować wciąż i wciąż… aż w końcu się udało. Miasto przyznało nam pieniądze na projekt „Nawet dziecko to potrafi” w okolicach wakacji i wystarczyło tylko przyjść i podpisać dokumenty. Do załatwienia kwestii formalnych w urzędach, takich jak dotacje, niezbędna jest tak zwana osobowość prawna, którą ma choćby fundacja. Nas wsparła w tym zakresie Fundacja Zachodnia, z którą od jakiegoś czasu współpracujemy.

Co powinien zrobić ktoś, kto nie miał doświadczenia w przygotowywaniu wniosków o dotacje, a chciałby zacząć je składać? Czy wzory dokumentów są gdzieś dostępne? Pytam, ponieważ mnie, dla przykładu, nie uczono w szkole, jak pozyskiwać fundusze i gdzie można je znaleźć. A wydaje mi się to przydatną umiejętnością, szczególnie jeśli ma się kilkanaście lat i świetne pomysły w głowie.

Wzory są jak najbardziej dostępne – wszystko jest do znalezienia na stronie miasta. Wystarczy poszukać „dotacji małej” (do 10 tys. zł) w zakładce „dialog obywatelski”. (wniosek o finansowanie kampanii „Nawet dziecko to potrafi” również jest tam dostępny – przyp. red.).

Czy szkoła i inni uczniowie pomagali Wam w przygotowywaniu i promowaniu projektu?

Nie, ale też my nie do końca o tę pomoc zabiegaliśmy. Nasze tablice jednak są i będą dostarczane do szkół, więc w jakiś sposób szczecińskie placówki pomogą rozpropagować projekt. My sami próbujemy promować „Nawet dziecko to potrafi” w dużych mediach. Korzystamy też z mediów społecznościowych – jeden z naszych postów na Facebooku, mimo braku płatnej promocji, dotarł do około 30 tysięcy osób! Wszystko dzięki udostępnieniom i polubieniom.

Na koniec, co czuliście, gdy zobaczyliście efekt swojej pracy na miejskich przystankach w Szczecinie?

Przede wszystkim satysfakcję, że jako młodzi ludzie mogliśmy stworzyć coś, co pozwoli choć trochę zmienić myślenie mieszkańców, co im się przysłuży i… może nawet komuś uratuje życie. To bardzo budujące i napawające optymizmem. Na pewno w przyszłości chcielibyśmy zorganizować kolejne kampanie.

***

Stanisław – uczeń czwartej klasy Zespołu Szkół Elektryczno-Elektronicznych, instruktor Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, drużynowy drużyny harcerzy, członek zespołu ds. merytoryki i promocji.

Michał – uczeń trzeciej klasy XIV LO, instruktor ZHR, przyboczny drużyny harcerzy, członek zespołu ds. koordynacji projektu, grafiki komputerowej plakatów.

Kacper – uczeń trzeciej klasy V LO, drużynowy gromady zuchów ZHR, członek zespołu ds. grafiki komputerowej tablic edukacyjnych.

Mikołaj – uczeń pierwszej klasy V LO, wędrownik ZHR, członek zespołu ds. rysunku.

Autor: Infoludek.pl szczecin@infoludek.pl