Z pirotechniką przez świat, czyli jak w niektórych krajach świętuje się z fajerwerkami

Pokazy sztucznych ogni posiadają długą i ciekawą historię. W różnych miejscach na świecie mają jednak nieco inną tradycję i znaczenie.

Ich początki datuje się na około 206 r. p.n.e., w czasach dynastii Han w Chinach. Jak głosiła tamtejsza legenda, potwór o imieniu Nian w Nowy Rok pojawiał się, aby zjeść wszystko, co żyje i zniszczyć każdy dom w chińskich wioskach. Mieszkańcy z czasem odkryli, że spalenie suchego bambusa w celu wytworzenia wybuchowego dźwięku oraz ognia odstraszało potwora. Z czasem zaczęło to być „lekarstwo” na wszelkie złe duchy.

W czasach Dynastii Południowych i Północnych sztuczne ognie zaczęto wykorzystywać również podczas modlitw o pomyślność i szczęście. Następnie znalazły one swoje zastosowanie w celach bojowych. Potem stały się tradycją kulturową podczas chińskiego Nowego Roku. Ogólnokrajowa tradycja odpalania fajerwerków w okresie noworocznym trwa do dziś, jedynie z niewielkimi zmianami, gdyż dawniej stosowano zupełnie inne techniki. Początkowo używano rac zawierających używany w Europie dymny proch strzelniczy. Obecnie popularne są bardziej widowiskowe i zaawansowane technologicznie rozwiązania.

Do najbardziej spektakularnych pokazów zalicza się ten odbywający się co roku w Hong Kongu. Warto jeszcze wspomnieć o innej tamtejszej tradycji, a konkretnie o chińskim ślubie i weselu. Tradycyjna ceremonia ślubna w Chinach ma obrazować podstawową zasadę chińskiej filozofii, w której dąży się do harmonii między Niebem, Ziemią, a ludzkością. Rozpoczyna się ona modlitwą oraz złożeniem wyrazów szacunku przodkom. W tym samym czasie uderza się w bębny i gongi oraz odpala fajerwerki, a konkretnie długie sznury petard, czyli tzw. firecrackers. Wszystkie te odgłosy mają zapewnić błogosławieństwo Nieba, a jednocześnie oznaczają dla małżonków rozpoczęcie wspólnej drogi przez resztę życia.

W USA również obecna jest tradycja sztucznych ogni. Związana jest ona z Dniem Niepodległości, który ma miejsce 4 lipca. Tradycja ta rozpoczęła się od Johna Adamsa, który miał nadzieję, że rocznica niepodległości przez lata będzie naznaczona „bronią, ogniskami i iluminacjami”. Obchody w tym czasie obejmowały również strzelanie z armat i dział zwiększających wybuchową naturę uroczystości. Dziś broń ta została ostatecznie wycofana z obchodów i niemal całkowicie zastąpiona fajerwerkami. Otrzymały one oficjalną pieczęć aprobaty w nadziei na przyciągnięcie obywateli do publicznych uroczystości.

Obecnie wszędzie na świecie fajerwerki używane są jako jedna z głównych atrakcji podczas największych wydarzeń, niektóre państwa decydują się na pokazy parę razy w roku. Równie często szuka się wtedy rozwiązań, aby jednocześnie zminimalizować ewentualne skutki uboczne. Dobrym przykładem jest USA, gdzie podczas pokazów do schronisk zgłaszają się wolontariusze, którzy zajmują się głównie przytulaniem i uspokajaniem zwierząt, aby jak najmniej odczuły skutki trwającej zabawy.

W Kanadzie z kolei w tradycję wpisał się międzynarodowy konkurs fajerwerków w Montrealu (L’International des Feux Loto-Québec). To najbardziej prestiżowe i największe tego typu wydarzenie na świecie. Organizowane jest od 1985 roku i pozostaje jedną z najlepszych letnich atrakcji tego miasta. W spektakularnym pokazie uczestniczy wiele firm z całego świata, a podczas 30-minutowego spektaklu w niebo wypuszczanych jest około 6000 fajerwerków. Sam festiwal trwa około tygodnia, a każdy jego dzień jest poświęcony innej tematyce. Na koniec, w ramach finału, odbywa się widowiskowy pokaz zamykający cały konkurs.

W Niemczech z kolei fajerwerki towarzyszą licznym wydarzeniom już od wczesnego baroku. Oprócz nocy sylwestrowej, pokazy pirotechniczne możemy podziwiać m. in. na festiwalach w Hanowerze, Poczdamie, w zamku w Heidelbergu, czy też podczas Pyronale w Berlinie. Wydarzenia te należą do największych w Europie i co roku przyciągają tysiące widzów. Jednak zdecydowanie najwięcej ludzi odwiedza tamtejszy Rhein in Flammen (Ren w płomieniach), który jest największym tego typu wydarzeniem na Starym Kontynencie. Jego początki sięgają 1756 r., kiedy to w Koblencji postanowiono uhonorować wybór nowego księcia-elektora Trewiru Johanna Phillipa von Walderdorffa strzałami na jego cześć. Całość podzielona jest na pięć etapów, podczas których konwój podświetlonych statków płynie po rzece Ren i w trakcie zawijania do kolejnych portów witają je niesamowite salwy bengalskich ogni i fajerwerków.

Bez wątpienia najbardziej spektakularnym widowiskiem w noc sylwestrową może pochwalić się Rio de Janeiro w Brazylii. To tam, na plaży Copacabana, co roku zbiera się około dwóch milionów ludzi, z czego prawie milion to turyści. Hotele są z reguły zapełnione i to z dużym wyprzedzeniem. Widowisko łączy ludzi z całego świata w jednym wyjątkowym miejscu, pełnym latynoskiej muzyki, wspaniałej pogody, niesamowitych widoków i niepowtarzalnych atrakcji. Noc sylwestrowa to nie tylko sztuczne ognie, ale także liczne koncerty i pokazy taneczne, dlatego też Rio nie bez powodu nazywane jest Karnawałową stolicą Świata. Według tradycji, tego dnia Brazylijczycy ubierają się na biało, co ma przynieść szczęście oraz pokój. Przygotowania do tej wyjątkowej nocy trwają cały rok, a porządku w trakcie pilnuje ponad 50 tys. funkcjonariuszy. Wszystko jest bardzo precyzyjnie i starannie zaplanowane oraz wykonane. Zdecydowanie jest to jedno z tych wydarzeń, które zapadają w pamięć na całe życie.

W Polsce jednym z najpopularniejszych festiwali jest Pyromagic, czyli największy konkurs fajerwerków. Do Szczecina, gdzie odbywa się on co roku, przyjeżdżają najlepsze ekipy z całego świata. Festiwal ten znany jest już na całym świecie, a pokazy pirotechniczne przekształcane są tu w widowisko artystyczne. Wydarzenie gościło już ekipy z Włoch, Kanady, Chin, Korei, a nawet Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Impreza ma charakter turystyczny i cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem zarówno wśród lokalnych mieszkańców, jak i przyjezdnych. Wiele osób z całego świata przyjeżdża do Polski specjalnie na to wydarzenie. Tegoroczna edycja odbywać się będzie w dniach 9-10 sierpnia.

Autor: Magdalena Rytel-Kuc (prezes Fundacji Rozwoju i Edukacji Pirotechnicznej)