Paszporty szczepień. Czy podróżujący powinni się o nie starać?

Szczepionki przeciwko COVID-19 budzą wiele kontrowersji. Tymczasem poszczególne kraje UE rozważają wprowadzenie paszportów szczepień. Co takie dokumenty mają gwarantować i czy osoby zaszczepione na COVID-19 faktycznie mogą liczyć na większą swobodę podróżowania? A może paszporty covidowe są tylko pustym hasłem i zachętą do udziału w programie szczepień?

Temat paszportów szczepień forsowany jest przez wiele krajów członkowskich UE praktycznie od początku pandemii. Do 21 grudnia 2020 roku był on czysto teoretyczny. Tego dnia wszystko miało się zmienić. Komisja Europejska zatwierdziła pierwszą szczepionkę przeciwko COVID-19. Decyzję poprzedziła pozytywna opinia Europejskiej Agencji Leków oraz konsultacje z państwami członkowskimi. Aktualnie zaszczepionych przybywa, a potwierdzenie zaszczepienia paszportem covidowym powinno pozwolić na podróżowanie i odmrożenie gospodarcze. Dlaczego tak się nie dzieje?

Czym jest paszport szczepień?

Paszport szczepień czy paszport covidowy miałby być dokumentem, który potwierdza naszą odporność na zarażenie wirusem SARS-CoV-2. Dzięki niemu podróż w te rejony świata, które starają się izolować, miałaby odbywać się bez konieczności odbywania kwarantanny oraz dodatkowych testów. Pomysł wydaje się być świetny i tani. Osoby zaszczepione są rejestrowane i otrzymują odpowiednie zaświadczenie.

Czy paszporty szczepień są respektowane?

Osoby legitymujące się potwierdzeniem zaszczepienia, mogą aktualnie bez odbycia kwarantanny odwiedzić Islandię, Mołdawię, Polskę, Rumunię oraz Seszele. Nie oznacza to jednak, że z równą swobodą mogą powrócić do swojego rodzimego kraju, na przykład Niemiec czy Wielkiej Brytanii. Przepisów, które regulowałyby taką możliwość w aspekcie międzynarodowym, nadal nie ma. Wszystkie regulacje w tej kwestii są ograniczone do krajowych rozwiązań, nawet na obszarze UE.

Dlaczego paszporty szczepień są trudne do wprowadzenia?

Główne problemy to mnogość szczepionek oraz fakt, że stan wiedzy na temat ochrony, jaką gwarantują jest nikły. Poszczególne kraje stosują różne regulacje co do preparatów, jakim zaszczepienie jest dopuszczalne. Nie istnieją też wiarygodne wyniki badań oceniających zakaźliwość osób zaszczepionych. Fakt, że same nie zachorują nie oznacza, że nie zarażą. Dodatkowo, segregacja ludzi na zaszczepionych oraz niezaszczepionych jest szkodliwa społecznie oraz dyskusyjna w aspekcie wolności obywatelskich.

Problemy natury medycznej:

Więcej szczegółów na temat problemów medycznych dostępnych jest na kanale YT Komisji Europejskiej, w nagraniu czatu z doktorem Piotrem Kramarzem:

Problemy, na które wskazują eksperci to:

  • brak potwierdzenia, że osoba zaszczepiona nie jest źródłem zakażenia
  • nie wiadomo, czy przyjęcie dwóch dawek różnych preparatów szczepionek gwarantuje odporność
  • istnieją różnice jakościowe pomiędzy preparatami do szczepień stosowanymi w poszczególnych krajach.

Problemy społeczne i prawne:

Pomimo kontrowersji, właściwie wszystkie kraje europejskie rozważają wprowadzenie jakiejś formy paszportów szczepień. Oprócz problemów merytorycznych muszą one zmierzyć się z problemami natury społecznej. Dobrym przykładem są Niemcy, gdzie trwa dyskusja na temat zasadności restrykcyjnych przepisów epidemiologicznych, a realnym jest brak wystarczającej ilości szczepionek.

Z jednej strony pojawiają się pomysły, żeby osoby zaszczepione miały większe prawa. W tym tonie wypowiedział się otwarcie Heiko Mass, niemiecki minister spraw zagranicznych w wywiadzie dla „Bild am Sonntag”. Określił on aktualne przepisy epidemiologiczne jako ograniczające korzystanie z podstawowych praw obywatelskich, a ich przywrócenie, według niego, powinno być możliwe tylko dla osób, które się zaszczepią. W takiej sytuacji posiadanie paszportu szczepień byłoby przydatne także w codziennym funkcjonowaniu.

Problemy z wprowadzeniem paszportu szczepień w Niemczech

Zupełnie inne zdanie ma niemiecka Komisja Etyki. Według niej priorytetem powinno być przyspieszenie programu szczepień, a wskazywane przez Massa możliwe regulacje skończą się tylko lawiną zasadnych pozwów sądowych. Głównie dlatego, że na obecnym etapie szczepionki nie są dostępne dla wszystkich. Obowiązuje kolejka szczepień i do końca marca nie ma większych szans, na zaopatrzenie w taką ilość preparatów, która umożliwiłaby przyspieszenie programu.

Druga sprawa, to uwarunkowania zdrowotne. Obecnie stosowane szczepionki mają szereg przeciwwskazań, które wykluczają ze szczepień znaczną część społeczeństwa. Dla osób w takiej sytuacji wprowadzenie paszportów szczepień oraz podobnych regulacji w życiu społecznym byłoby równoważne z automatycznym ograniczeniem ich podstawowych praw ze względu na stan zdrowia.

Dlatego też wielu niemieckich przedsiębiorców, choć widzi w paszportach szczepień szansę na poluzowanie ograniczeń, to wypowiada się ostrożnie. „Jeśli będzie wystarczająca liczba szczepionek i każdy będzie mógł się zaszczepić, to organizatorzy imprez z sektora prywatnego powinni mieć również możliwość uczynienia szczepienia warunkiem wstępu na imprezy” – powiedział w wywiadzie dla magazynu „Wirtschaftswoche Klaus-Peter Schulenberg. Jest on szefem Eventimu, giganta pośredniczącego w sprzedaży biletów na koncerty i widowiska plenerowe.

Więcej na temat paszportów szczepień w Polsce na stronie Komisji Europejskiej.

Skrót informacji na temat niemieckiego programu szczepień TUTAJ.

Autor: Infoludek.pl szczecin@infoludek.pl