„Operacja: Hakuna Matata”: rozmowa z ekspertką o depresji i zdrowiu psychicznym

„Operacja: Hakuna Matata” to przygotowany przez licealistów ze Szczecina projekt społeczny dotyczący depresji i zdrowia psychicznego. Jak już wcześniej informowaliśmy, zapowiedzią wydarzeń w ramach projektu będą wywiady z ekspertami. Dziś prezentujemy rozmowę z Agnieszką Walancik, socjoterapeutką, pedagożką i psychoterapeutką systemową w trakcie certyfikacji, która pracuje w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii w Ryszewku. Pani Agnieszka jest również realizatorką i koordynatorką licznych projektów o charakterze edukacyjno-terapeutycznym, a także współorganizatorką czterech edycji konferencji „Edukacja-Innowacja” w Szczecinie.

Weronika Borowiak: Co daje Pani szczęście?

Agnieszka Walancik: Szczęście w moim rozumieniu łączy się ze spokojem, poczuciem bezpieczeństwa i poczuciem mocy. Chodzi tu o wewnętrzną moc, rozumianą jako siłę niezbędną do dbania o siebie, swoje granice ale także rozumianą jako poczucie sprawstwa. Szczęście dają mi także ludzie towarzyszący mi w życiu –  Ci, na których realnie mogę polegać.

Zauważyłam, że moi znajomi często bagatelizują swoje problemy i jednocześnie sobie z nimi nie radzą. Uważają je za niewystarczająco istotne, by szukać wsparcia z zewnątrz. Czy problem może być zbyt błahy, by szukać pomocy? Kiedy powinniśmy zacząć jej szukać?

Problemów nie da się podzielić na problemy większej lub mniejszej wagi. Wszystko zależy od interpretacji i sposobu w jakim osoba zainteresowana mówi o nim. Jeśli jest tak, że potencjalny pacjent/klient z daną trudnością zmaga się od dłuższego czasu, a ona mu doskwiera i jednocześnie sam nie ma siły i pomysłu na rozwiązanie danej trudności, to czemu ma nie szukać pomocy? W przypadku kiedy dany problem powoduje zdecydowane pogorszenie stanu zdrowia (tak jak w przypadku anoreksji) to niezbędna jest pomoc specjalisty.

Zdecydowana większość osób, z którymi pracuję wciąż uważa, że zawsze i za wszelką cenę trzeba umieć sobie poradzić samemu. Najlepiej w zaciszu domu, tam gdzie nikt nie widzi i nie słyszy. W małych miastach i wsiach jest jeszcze gorzej. Podejmowanie pracy z daną trudnością poprzez szukanie fachowej pomocy kończy się zazwyczaj ogólnym komentowaniem całej sytuacji. Z drugiej strony „posiadanie” własnego terapeuty zaczyna być pożądane w wielu kręgach. Coach, psychoterapeuta, terapeuta, facylitator, mediator – nazewnictwo przestaje mieć znaczenie, liczy się, że KTOŚ jest.

Czy uważa Pani, że zdrowie psychiczne to nadal temat tabu? Co możemy robić, by to zmienić? 

Tak jak wspomniałam wcześniej, wszystko zależy od otoczenia, w którym przebywamy oraz od przekazów jakie otrzymujemy od bliskich już na etapie wieku dziecięcego. Jeśli jako dziecko słyszymy od ważnych dla nas dorosłych: „nie płacz”, „nie przesadzaj”, „inni mają gorzej”, „do psychologa chodzą nienormalni”, to małe jest prawdopodobieństwo, że będziemy mieli gotowość na szukanie pomocy u specjalisty, nawet w trudnym dla nas momencie w życiu. Jeśli natomiast mamy otoczenie, które jest uważne na nas i nasze potrzeby, wspiera nas i akceptuje, to łatwiej przyjdzie nam rozpocząć terapię.

Często odnosimy wrażenie, że świat wokół nas pędzi. W tym wszystkim biegniemy od deadline’u do deadline’u, potrzebujemy mieć wszystko zaplanowane co do minuty. Jak możemy dbać o swoje zdrowie psychiczne (poza gabinetem terapeutycznym)?

Dawać sobie pozwolenie na zatrzymanie i zrobienie czegoś tylko dla siebie. Nie zawsze wszystko musi być zrobione tu i teraz oraz z myślą o innych. Egoizm zazwyczaj kojarzy się pejoratywnie, stąd mówimy o tzw. „zdrowym egoizmie”. Takim, który pozwoli nam na dawanie sobie przyjemności, takich jakie lubimy. Nie musi być to od razu coś wielkiego, a idąc za fińską czy duńską filozofią szczęścia czasem wystarczy kanapa, ciepły koc i serial, który lubimy.

Coraz więcej młodych ludzi dotyczą wszelkiego rodzaju problemy psychiczne. Kiedy powinniśmy zgłosić się do lekarza specjalisty? W jaki sposób przebiega wstępna diagnoza?

Do lekarza psychiatry warto zgłosić się gdy zdrowie psychiczne budzi niepokój danej osoby lub jej najbliższego otoczenia. Zdecydowanie należy szukać pomocy przy obniżonym nastroju, nasilającym się często nieuzasadnionym lęku, braku radości z rzeczy, które wcześniej dostarczały satysfakcję, poczuciu braku siły fizycznej. Wstępna diagnoza to rozmowa oparta na pytaniach zarówno o objawy, jak i możliwe przyczyny.

Jak reagują rodziny, gdy w najbliższym otoczeniu pojawia się problem depresji?

Zazwyczaj spotykam się z bagatelizowaniem choroby ze strony bliskich pacjenta. Funkcjonują bardzo intensywnie przekazy typu „będzie dobrze, zobaczysz”, „nie ma co płakać”, czy „jutro będzie lepiej”. A zdecydowanie bardziej pomocne byłyby słowa „jestem przy Tobie” lub „czy jest coś, co mógłbym/mogłabym dla Ciebie zrobić”. Wiele osób ma trudność także z akceptacją stanu chorego i jego obniżonego nastroju. Warto pamiętać, że w przypadku depresji oprócz farmakologii niezbędne jest podjęcie przez pacjenta psychoterapii, stąd rolą rodziny jest wspieranie osoby chorej w przebiegu całościowego leczenia.

A rówieśnicy? Jak powinniśmy się zachowywać w stosunku do chorego kolegi czy koleżanki?

Przede wszystkim już na etapie objawów nie bagatelizować stanu psychicznego kolegi/koleżanki. Być, rozmawiać, towarzyszyć, czasem milczeć. Starać się być blisko. Nie bać się szukać pomocy u zaufanych osób dorosłych.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Z Agnieszką Walancik rozmawiała Weronika Borowiak, uczennica II Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie, praktykantka w portalu Infoludek.pl.

Autor: Infoludek.pl szczecin@infoludek.pl

Zobacz także: Depresja może dotknąć każdego. Rusza „Operacja: Hakuna Matata”