Tony Simpson o tym dlaczego nie warto tracić obywatelstwa Unii Europejskiej [wywiad]

Brytyjczyków czeka brexit i utrata praw przysługujących członkom Unii. Tony Simpson podkreśla, że na to samo może być narażony każdy inny kraj członkowski.

Tony Simpson jest organizatorem Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej, której celem jest zachęcenie Komisji Europejskiej do prawnego zabezpieczenia Europejczyków przed utratą obywatelstwa Unii. Zgodził się odpowiedzieć na kilka naszych pytań dotyczących tego pomysłu (pisaliśmy o nim TUTAJ).

Infoludek.pl: Kiedy zaczął Pan myśleć o swojej inicjatywie?

Tony Simpson*: Gdy ogłoszono wyniki referendum ws. brexitu, byłem na konferencji w Stanach Zjednoczonych. Amerykańskim i kanadyjskim uczestnikom nie mieściło się w głowie, dlaczego Brytyjczycy mieliby chcieć odizolować się od świata i zrezygnować z obywatelstwa w Unii Europejskiej, tracąc wiążące się z nim prawa i obowiązki. Ja sam z kolei od zawsze doceniałem obywatelstwo unijne jako coś ponadnarodowego. Gdy więc ukazały się wyniki, przeszukałem stronę Parlamentu Europejskiego, by dowiedzieć się, co mogę zrobić. Okazało się, że jako obywatele Unii mamy prawo do Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej – za jej pomocą możemy przekonać Komisję Europejską, by przygotowała uchwałę na określony temat. Skrzyknąłem więc kolegów z Bertrand Russell Peace Foundation, by wykorzystać przysługujące nam prawo – w końcu, gdy brexit dojdzie do skutku, Brytyjczycy stracą wiele znaczących, ważnych praw.

Pracując nad inicjatywą, z pewnością spotkał Pan jej przeciwników. Jakie argumenty padają z ich ust? Jak je Pan odpiera?

Niektórzy Brytyjczycy twierdzą, że nie ma czegoś takiego jak obywatelstwo Unii Europejskiej, mimo że traktaty wspólnotowe mówią coś przeciwnego. Rozgorzało na ten temat wiele dyskusji w mediach społecznościowych. Niektórzy wciąż obstają przy swoim, choć przedstawiamy im dowody, że ich tezy są błędne. Mnie martwi jednak, że część obywateli Unii odbiera naszą inicjatywę jako chwyt Brytyjczyków na zachowanie unijnego obywatelstwa po brexicie. Gdybyśmy tylko mieli szansę to zrobić! To był postulat pierwszej naszej inicjatywy obywatelskiej, która zakończyła się porażką w maju 2018 roku z 24 tys. podpisów na milion wymaganych. W przypadku obecnie promowanej inicjatywy naszym celem jest przypomnienie obywatelom wszystkich 28 państw, że zawsze istnieje RYZYKO utraty obywatelstwa unijnego. Skoro może się to zdarzyć Brytyjczykom, może się też zdarzyć każdemu.

W jaki sposób promuje się dużą, międzynarodową inicjatywę? Skąd wiedział Pan, jak zorganizować Europejską Inicjatywę Obywatelską?

Praktyczne wskazówki można znaleźć na stronach Komisji Europejskiej. Na początku trzeba znaleźć obywateli Unii Europejskiej z siedmiu różnych krajów członkowskich – nam się to udało dzięki wieloletniemu zaangażowaniu w europejski ruch propokojowy i inne kampanie, z którymi związana jest Bertrand Russell Foundation. Dużą pomocą było to, że Komisja Europejska zapewnia tłumaczenia naszej inicjatywy na 24 języki i internetowy system zbierania podpisów, choć różne możliwości utrzymywania kontaktu z wspierającymi nasz projekt musieliśmy wypracować z innymi organizacjami społeczeństwa obywatelskiego. Tak czy inaczej, w dużej mierze uczyliśmy się metodą prób i błędów ze sporym wsparciem od m.in. ECIT Foundation. Dodam, że nie współpracowaliśmy z żadnymi firmami komercyjnymi, choć kilku z nim nasza inicjatywa była bliska.

Co Pan sądzi o odbiorze w mediach projektu stworzenia dożywotniego obywatelstwa Unii? Czy według Pana szum wokół inicjatywy wystarczy, by zebrać milion podpisów?

Podczas pierwszych dwóch tygodni inicjatywy wsparło ją niemal 80 tys. osób. Nadzwyczajna fala poparcia nadeszła głównie z Wielkiej Brytanii, lecz sporo podpisów dostaliśmy również z Rumunii, Belgii czy Holandii. Jeśli chodzi o Polskę, to wasz kraj jest 8. w rankingu ogólnym z ponad 750 podpisami na wymagane ponad 38 tys. Łącznie mamy około 10 proc. z wymaganego miliona podpisów, więc wciąż długa droga przed nami. Kolejna fala poparcia jest bardzo potrzebna. Zainteresowanie mediów początkowo wyglądało zachęcająco, jednak nie udało się nam przebić z naszym komunikatem, by wywołać szerszą dyskusję na temat praw i obowiązków obywatela Unii. Dlatego zainteresowanie Polaków jest szczególnie obiecujące – mamy nadzieję, że za wami pójdą inni!

*Tony Simpson – na co dzień pracuje jako wydawca w Nottingham, gdzie funkcjonuje społeczność Polaków. Jest  także członkiem Bertrand Russell Peace Foundation, która zajmuje się międzynarodową promocją pokoju, praw człowieka i sprawiedliwości społecznej.

The English version of the interview HERE.

Autor: Infoludek.pl szczecin@infoludek.pl