KociArka Szczecin ratuje koty, by zmienić ich świat. [podcast]

KociArka Szczecin to stowarzyszenie pomagające kotom w Szczecinie, którego mottem jest ,,RATUJĄC CHOCIAŻBY JEDNEGO KOTA, NIE ZMIENIMY ŚWIATA. ALE CAŁY ŚWIAT, ZMIENI SIĘ DLA NIEGO”. Powstało z miłości do kotów, po to, aby poprawić ich los.

Zapraszamy do wysłuchania lub przeczytania rozmowy z wolontariuszką Stowarzyszenia KociArka. O tym, jak to wszystko się zaczęło. Dlaczego to robią i jak można im pomóc w ratowaniu kociego świata.

Infoludek: Dlaczego powstało stowarzyszenie KociArka?

Stowarzyszenie KociArka powstało z potrzeby sformalizowania działań grupy wolontariuszy w różnym wieku, z różnym stażem pomocy zwierzakom – głównie kotom. Wiadomo, że zdecydowanie łatwiej działa się w większej grupie niż w pojedynkę. Na początku każda z nas ratowała koty dorosłe, małe i tak dalej. W miarę rozwoju social mediów i działania na rynku, że tak powiem, szczecińskim zaczęliśmy się poznawać między sobą, rozmawiać, działać w większych grupach i tak narodził się pomysł na powstanie stowarzyszenia.

Jak pozyskujecie środki na ratowanie kotów? Jak wesprzeć waszą działalność?

Nasza działalność opiera się wyłącznie na datkach i darowiznach osób prywatnych. Nie mamy żadnego stałego dochodu, nie jesteśmy finansowani przez żaden urząd, przez żadną firmę, przez żadną instytucję. Działamy dzięki ludziom dobrej woli, ludziom, którzy wpłacają pieniądze na naszą zbiórkę na jedzenie, na karmę dla kotów przebywających w domach tymczasowym, na karmę dla kotów wolno żyjących. Zbieramy również na: kuwety, drapaki, kanele, transportery. Wszystko, co przyda się w codziennym ratowaniu zwierzaków, to przydaje się w domach tymczasowych.

My, jako stowarzyszenie, nie posiadamy własnej siedziby tak, jak schronisko czy TOZ, czy inne organizacje, które działają na innych zasadach. My działamy wyłącznie w domach tymczasowych. Nasze zwierzaki są lokowane u prywatnych osób, leczone, kastrowane, socjalizowane, a w przypadku maluchów przygotowane do adopcji. Tak ogólnie wygląda nasza działalność. Wesprzeć nas można w formie datków lub w formie rzeczowej. Wszystko, na co aktualnie zbieramy, jest na naszej facebook’owej stronie. Obecnie prowadzimy zbiórkę karmy dla kotów wolno żyjących. Jesień i zima to najgorszy okres w roku dla kotów wolno żyjących. Akcje i zbiórki dostosowujemy do pór roku, do bieżących potrzeb.

Psa można wytresować, a kota?

Oczywiście, że tak! O naszych podopiecznych naprawdę można by powiedzieć, że są tresowane. Są wierne jak psy i potrafią aportować. Mamy filmiki na stronie facebook’owej, które to udowadniają, więc jak najbardziej można wytresować kota, ale przede wszystkim wychować sobie przyjaciela.

Dlaczego szukacie domów niewychodzących?

Dlatego, że zdajemy sobie sprawę – i bardzo często mamy namacalne dowody – jakie konsekwencje dla środowiska i samego zwierzaka stanowi wychodzenie. Kot wychodzący stwarza zagrożenia dla ekosystemu. Poluje tylko dla zabawy, a nie z potrzeby, bo najada się w domu. Dlatego takie koty nie powinny być wypuszczane. Stanowi zagrożenie dla samego siebie: koty wychodzące często padają ofiarą wszelkich możliwych wypadków komunikacyjnych. Niestety musimy powiedzieć też o zwyrodnialcach, którzy wykorzystują łatwowierność zwierzaków do znęcania się nad nimi. Mamy namacalne przypadki w kilku dzielnicach Szczecina, gdzie koty wolno żyjące, wychodzące padają ofiarami trucia i znęcania się. Zatem przyczyn, dla których szukamy domów niewychodzących jest bardzo dużo.

Przede wszystkim zależy nam, aby nasi podopieczni żyli bardzo długo i jak najdłużej cieszyli się obcowaniem z człowiekiem. Tak samo rodzina, żeby mogła cieszyć się jak najdłużej przebywaniem z kocim przyjacielem. Mieliśmy domy stałe, gdzie był kot wychodzący i rodzina bardzo ciężko przeżyła jego zaginięcie czy śmierć. Po takim doświadczeniu już się nie decyduje na to, by ich pupil wychodził. Musimy tutaj także nadmienić o takich przypadkach, których mieliśmy w tym roku sporo, gdzie koty wychodzące padały ofiarami wywózek. Dosłownie był przypadek wywózek kotów z Gryfic, które zostały wywiezione do Dobrej. Nie ma możliwości, aby kot przeszedł tak długi dystans sam. Kot został ewidentnie wywieziony, złośliwie przez sąsiadów.

Na czym polega umowa kastracji/sterylizacji?

Umowa adopcji, którą podpisujemy z domami stałymi, to jest zobowiązanie nowego domu pupila do sprawowania prawidłowej opieki nad zwierzakiem. Dla nas wydaje się oczywiste, że dom, który bierze żywą istotę bierze za nią odpowiedzialność. Gdy jest chora leczy, właściwie karmi, dba o to, by ten zwierzak był w dobrostanie. Nie zawsze to jest oczywiste. Umowa adopcji zobowiązuje do kastracji, sterylizacji w zależności czy to jest kot czy kotka. Kastracja jest formą zapobieganiu bezdomności, kastrujemy też po to, żeby koty się nie męczyły rujami, ucieczkami z domu czy w przypadków kocurków, żeby nie znaczyły terenu. Kastrujemy też ze względów zdrowotnych – te kotki, kocurki są wtedy spokojniejsze, nie znaczą terenu. Koty, nawet niewychodzące, nie poddane zabiegowi kastracji, padają ofiarą kocurów czy kotek często zarażonych wirusem białaczki albo kocim Hiv’em. Nawet argument „mam kota niewykastrowanego, ale go nie wypuszczam i pilnuję” nie przemawia do nas. Dlaczego? Dlatego, że kotki niesterylizowane mogą w przyszłości – bliżej lub dalszej – padać na nowotwory narządów rozrodczych. Zdarzało się nawet, że kotki tuż po pierwszej rui, miały ropomacicze. Ropomacicze jest to bardzo poważne schorzenie, nie zawsze udaje się uratować taką kotkę, dochodzi do bardzo masywnego wylewu w macicy i takie zwierzę na stół często w ostatniej chwili. Dlatego kastrujemy, kastrujemy i jeszcze raz kastrujemy czy to są kotki czy są to kocury. Mamy taki wymóg do pół roku od adopcji, wszystkim zalecamy kastracje w 5, 6 miesiącu życia kota, później nawet sprawdzamy te kastracje.

Jakie wymogi trzeba spełnić, aby adoptować od was zwierzaka?

Przede wszystkim pytamy potencjalnego właściciela czy to jest przemyślana decyzja, a nie podyktowana chwilą: „bo zobaczyłem na stronie ślicznego długowłosego kotka”. Czy jesteśmy świadomi tego, jaką odpowiedzialność na siebie bierzemy na następne kilka  -kilkanaście lat, bo koty potrafią żyć i 20 lat. Czy mamy warunki na to, czy nas stać na to, abyśmy mogli właściwie utrzymać kota, zapewnić mu jedzenie, żwirek, kuwetę, akcesoria, czy będzie nas stać w razie jego choroby na leczenie. To są pytania, które zadajemy. Czy mieszkanie jest przystosowane do tego by, mógł być w nim zwierzak, czy jest osiatkowane. Zadajemy też pytania dotyczące doświadczenia w opiece nad kotami, czy występują alergie w rodzinie. Mają one na celu zminimalizować ryzyko zwrotu, rezygnacji z adopcji.

Najważniejsze jest to, jak dana osoba jest nastawiona, jak rodzina jest nastawiona, czy są zdecydowani, czy jest to przemyślana decyzja, że chcą mieć przyjaciela na najbliższe kilka, kilkanaście lat. To są ogólne wytyczne. My oczywiście rozmawiamy z każdą rodziną: przeprowadzamy wizytę przedadopcyjną, rozmowę przedadopcyjną przez telefon. Niestety teraz przez Covid-19 minimalizujemy te wizyty przedadopcyjne, ale rozmawiamy, rozmawiamy i jeszcze raz rozmawiamy. Cały czas służymy pomocą, nawet po adopcji. Mamy też behawiorystę, który służy pomocą. Cały czas mamy kontakt z domami i te domy otrzymują od nas wsparcie, gdy potrzebują behawiorysty czy porad, cały czas jesteśmy w kontakcie – stajemy się taką dużą kociArkową rodziną.

Czy każdy może zostać wolontariuszem?

Tak, u nas każdy może zostać wolontariuszem. W przypadku osób niepełnoletnich wymagamy zgody rodzica. Wolontariuszem można zostać na wiele sposób. Mamy wolontariuszy, którzy przeprowadzają dla nas zbiórki karmy, którzy organizują dla nas fanty na licytacje, którzy robią sesje zdjęciowe dla kotów, przygotowują gadżety, programy, akcje społeczne dla kotów. Wolontariat, to jest szerokie pojęcie. Mamy osoby, które pomagają nam w łapaniu kotów wolno żyjących, mamy osoby, które zgłaszają się, że mogą przewieźć koty. Bo często jest tak, że kot jest gdzieś daleko i trzeba go dowieść, a my nie jesteśmy w stanie.

Muszę zaznaczyć, że jesteśmy wolontariuszami, jest nas 4 osoby. Pracujemy, mamy rodziny, dzieci, a równolegle jest pomoc kotom. To nasz wolontariat a nie praca 7 dni w tygodniu 24 godziny na dobę. Bardzo duże wsparcie dają nam też osoby z zewnątrz. Wolontariuszem można zostać na wiele sposobów, tylko należy się zastanowić, co moglibyśmy robić i jak chcielibyśmy pomagać.

Gdzie można śledzić waszą działalność?

Na facebook’owej stronie stowarzyszenia KociArka każdego dnia pojawia się od jednego do kilku postów. Aktualizujemy cały czas informacje o naszych działaniach: co robimy, gdzie jesteśmy, jakie koty mamy do adopcji. Wszystko można śledzić na Facebook’u.

Historia, która mogła się źle skończyć a skończyła się dobrze?

Była taka historia, która mogła się skończyć faktycznie źle: Pan przyniósł do schroniska 20-letnią kotkę na uśpienie. Kotka nie została uśpiona, trafiła do nas i obecnie jest w domu stałym. Pokochała i adoptowała ją pewna młoda dziewczyna. To dzięki niej, nam ta kotka żyje.

Czy chciałaby Pani coś dodać?

Chciałam prosić, abyśmy się rozglądali. Abyśmy dostrzegali te małe istoty przycupnięte w piwnicach, w kamienicach, w przejściach. One czekają na naszą pomoc i na ratunek. Chciałabym prosić, jeśli nie możecie pomóc, zadzwońcie, poszukajcie pomocy dla tych maluchów czy dla tych kotów dorosłych, chorych. One bez nas sobie nie dadzą rady.

Jeszcze raz bardzo dziękuję za zainteresowanie.

Dziękujemy za rozmowę.

Autor: Infoludek.pl szczecin@infoludek.pl