Odzyskać to, co utracone. Rozmowa z Markiem Łuczakiem

Na to, by zagłębić się w tkankę miejską potrzeba czasu […]. Widzę, jak Szczecin się zmienia, chciałbym mieć jednak trochę więcej czasu, by czasami zatrzymać się na dłużej i zrobić kilka zdjęć” – mówi Marek Łuczak, policjant, historyk i muzyk – z którym rozmawiamy o jego pracy, książkach i fascynacji miastem.

Marek Łuczak jest polskim policjantem, historykiem i muzykiem. Służy w Komendzie Wojewódzkiej PolicjiSzczecinie, gdzie zajmuje się odnajdywaniem zaginionych i skradzionych zabytków. Posiada stopień doktora. Jest ponadto prezesem Pomorskiego Towarzystwa Historycznego. Za swoją działalność otrzymał Medal za Zasługi dla Miasta Szczecina i tytuł Ambasadora Szczecina. Otrzymał także II nagrodę i medal imienia Zygmunta Glogera, jako pierwszy policjant wyróżniony tym odznaczeniem. Kompozytor, twórca formacji Outsider.

Fot. Archiwum prywatne

Redakcja: Panie Marku, jest Pan policjantem, historykiem i muzykiem. Na co dzień pracuje Pan w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Szczecinie, gdzie zajmuje się odnajdywaniem zaginionych i skradzionych zabytków. Czy mógłby opowiedzieć Pan coś więcej o swojej pracy oraz zdradzić jakie najcenniejsze, utracone zabytki udało się Panu odzyskać?

Marek Łuczak: Tak, zawodowo zajmuję się odzyskiwaniem dzieł sztuki, więc można powiedzieć, że w pewnym sensie w dorosłym życiu „bawię się” w Pana Samochodzika. Ciężko natomiast powiedzieć, ile zabytków udało mi się odzyskać. Łącznie prowadziłem kilkaset spraw. Może 200 albo nawet ponad 200. Natomiast udało mi się odzyskać kilkadziesiąt zespołów zabytków, może nawet tysiące. Taką fajną rzeczą, na którą mogę wskazać, było odzyskanie dzwonu z Kołbaskowa, pochodzącego z 1672 roku. To był dzwon, który odnaleźliśmy w innym powiecie (pyrzyckim), w stodole. Ciekawą sprawą było też odnalezienie płyt nagrobnych z inskrypcjami z kościoła w Stepnicy, które – jak się okazało – znajdowały się przy wejściu do kurnika. Ludzie, którzy tam pracowali i mieszkali, w ogóle nie przejmowali się tym wszystkim. Z 6 zaginionych płyt udało nam się odzyskać – z tego co pamiętam – bodaj dwie, w tym płytę Christiana Krentzina z 1753 roku, więc te płyty wróciły do kościoła w Stepnicy i są zamontowane za ołtarzem, tak jak dawniej.  Podczas mojej pracy udało mi się również odzyskać zabytki muzealne. W 2008 roku odzyskaliśmy całą kolekcję srebrnych monet, które zostały skradzione z muzeum w Koszalinie – warto dodać, że była to wówczas największa polska kolekcja srebrnych monet, znajdujących się w zbiorach muzealnych. Z jeszcze innych, nieco nietypowych rzeczy, udało się odzyskać stratę wojenną, aż po 87 latach od kradzieży. To był obraz Józefa Czajkowskiego, pt. „Cmentarz Ojców Reformatorów”. On został skradziony podczas II wojny światowej, czyli w 1945 roku, a my odnaleźliśmy go w Szczecinie właśnie po 87 latach. Tych przykładów jest mnóstwo i można o tym opowiadać godzinami.

Redakcja: Jest Pan również autorem serii monografii o historii poszczególnych części Szczecina (ukazujących się od 2005 roku), katalogów zabytków i utraconych dzieł sztuki miast i powiatów województwa zachodniopomorskiego, a także publikacji dotyczących walki z przestępczością przeciwko zabytkom. Ma Pan zatem na swoim koncie bardzo wiele autorskich książek i pomysłów. Z czego w ogóle wyrasta Pana zainteresowanie dziełami sztuki, zabytkami? Pamięta Pan swoje pierwsze fascynacje z tym związane?

Marek Łuczak: Zabytkami zainteresowali mnie przede wszystkim dziadkowie i rodzice, ponieważ podróżowaliśmy po różnych muzeach czy kościołach. Co więcej, moja mama pracowała w bibliotece, więc jako dziecko na kartach bibliotecznych robiłem pierwsze opisy zabytków. Zresztą, do tej pory mam jeszcze gdzieś te karty. Z czasem coraz więcej czytałem, zacząłem się tym interesować i zgromadziłem materiał, który pozwolił mi na to, aby wydać jedną książkę i kolejną… I ta fascynacja towarzyszy mi aż do dziś.

Odzyskać
Fot. Archiwum prywatne

Redakcja: Abraham Lincoln powiedział: „To piękne, gdy człowiek może być dumny ze swojego miasta, ale jeszcze piękniej, gdy miasto może być dumne z niego”. Za swoją działalność otrzymał Pan medal za zasługi dla Miasta Szczecina i tytuł Ambasadora Szczecina. Zna Pan zapewne Szczecin jak nikt inny. Czy to miasto skrywa przez Panem jeszcze jakieś tajemnice? <uśmiech>

Marek Łuczak: Myślę, że tak. Generalnie moja wiedza dotyczy wieku XIX i XX. Doczytuję sobie różne rzeczy, np. z okresu panowania książąt. Od kilku lat zajmuję się cmentarzami Szczecina, więc mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się zakończyć monografię poświęconą tej tematyce. Cały czas jednak uczę się, np. czcionek, szczególnie przy starszych płytach nagrobnych. Trzeba po prostu opanować te czcionki, by płynnie odczytywać inskrypcje. Wiele tajemnic cały czas wychodzi, które do tej pory nie były mi znane i wciąż jest coś do odkrycia. Szczecin to miasto, które nieustannie można odkrywać na nowo.

Fot. Archiwum prywatne

Redakcja: Domyślam się, że z roku na rok zmienia się Pana perspektywa spoglądania na miasto. Jak widzi Pan Szczecin teraz, przyglądając mu się uważnie od dawna?

Marek Łuczak: Patrząc na Szczecin, czasami mam wrażenie, że brakuje mi czasu, by przejść się po nim spokojnie, spojrzeć na kamienice, elewacje. Widzę jak Szczecin się zmienia. Kiedy pracuje nad książkami, to często udaje się w jakieś miejsce, by przyjrzeć się budowie, sfotografować ją – z tego względu, że służy mi to jako materiał do książki. Chciałbym mieć jednak więcej czasu na to, by zwolnić, by zrobić kilka zdjęć. Na to, by zagłębić się w tkankę miejską potrzeba czasu. Ubolewam nad tym, że nie mam go aż tak dużo.

Redakcja: Na co dzień nie tylko walczy Pan z przestępczością przeciwko zabytkom, ale w kręgu Pana zainteresowań znajduje się również muzyka. Kilka lat temu wydał Pan swój album, który był dedykowany chorej na raka żołądka koleżance.  Jak udaje się Panu połączyć te wszystkie profesje i zainteresowania?

Marek Łuczak: Udało mi się wydać do tej pory łącznie 5 albumów. Wszystko tworzone było w celach charytatywnych. Wydaje mi się, że muzyka powinna właśnie czemuś służyć. Myślę, że w sferze muzycznej mam ten komfort, że mogę robić to, co mnie interesuje, ponieważ mam inne źródło utrzymania. Moje zainteresowania muzyczne sięgają w dwóch kierunkach. Jednym z nich jest muzyka elektroniczna, ale taka w bardziej balladowym wydaniu oraz muzyka etniczna – więc w tych dwóch nurtach operuję. Owszem, czasami brakuje mi czasu na muzykę, ale jest ona też pewnego rodzaju odskocznią od policji czy historii. Muzyka jest dla mnie w pewnym sensie ucieczką w inny świat. W tej chwili przygotowuję nowy album, który również będzie dedykowany na cele charytatywne. Cieszy mnie natomiast to, że zgłaszają się do mnie osoby, które słuchają moich płyt, więc ważne dla mnie jest to, że komuś oprócz mnie się to podoba <uśmiech>.

Odzyskać
Fot. Archiwum prywatne

Redakcja: Życzymy zatem Panu wielu sukcesów – zarówno na gruncie zawodowym, jak i tym mniej oficjalnym, związanym z pasją i muzyką. Dziękuję za rozmowę.

Marek Łuczak: Dziękuję i zachęcam wszystkich do odkrywania uroków tajemniczego Szczecina.

Autor: Infoludek.pl szczecin@infoludek.pl