„Jesteśmy zdumieni, że pozwolenie na budowę zostało w ogóle wydane” – Igor Podeszwik o inwestycji przy ulicy Szymanowskiego

Igor Podeszwik skierował do Adama Bodnara, Prokuratora Generalnego wniosek o wnikliwe zbadanie całej procedury związanej z wydaniem pozwolenia na budowę inwestorowi, który planuje postawić nowy blok przy ulicy Szymanowskiego w odległości około 6 metrów do sąsiedniego budynku.

Dokumentację inwestycji przeanalizowałem z niezależnym architektem. Jesteśmy zdumieni (to eufemizm), że pozwolenie na budowę zostało w ogóle wydane, a później utrzymane w mocy przez organ odwoławczy. – napisał na swoim profilu Igor Podeszwik.

Chodzi o inwestycję przy ulicy Szymanowskiego, która zaniepokoiła nie tylko mieszkańców sąsiadującego z placem budowy budynku, ale i radnych. To właśnie Przemysław Słowik zapowiedział, że wraz z Igorem Podeszwikiem zamierzają złożyć skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Jak wyjaśnia Igor Podeszwik, teren na którym ma zostać zrealizowana inwestycja objęta jest ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Działka nr 79/5 znajduje się w granicach terenu, na którym obowiązuje zakaz lokalizacji nowych inwestycji budownictwa mieszkaniowego wielorodzinnego o intensywności zabudowy powyżej 0,6 oraz minimalny udział powierzchni ekopozytywnych wynosi 50% całego terenu.

Źródło: Igor Podeszwik / Facebook

Rysunek nr 1 przedstawia budynek „standardowy” z kondygnacją podziemną (garażem).

Źródło: Igor Podeszwik / Facebook

– Na drugim rysunku, opracowanym na podstawie projektu dewelopera, widać przestrzeń podziemną (garaż), która wg inwestora nie jest kondygnacją podziemną, ponieważ w jego ocenie nie ma przegród. To wg inwestora „urządzenie budowalne”. Tę argumentację przyjęły oba organy administracji publicznej. W uzasadnieniu decyzji organu odwoławczego ta kwestia została bardzo lakonicznie uzasadniona. – tłumaczy Igor Podeszwik.

Oznacza to, że tym zabiegiem deweloper zinterpretował przepisy na swoją korzyść. Nie wliczając przestrzeni pod ziemią (którą nazywa urządzeniem budowlanym) do całkowitej powierzchni zabudowy, może wybudować więcej mieszkań.

Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego współczynnik intensywności zabudowy określił na 0.6. Gdyby uznać, że owa przestrzeń pod ziemią jest kondygnacją (a tak wg mnie należy przyjąć, o czym niżej), to inwestor mógłby wybudować budynek, ale z mniejszą liczbą mieszkań, co oczywiście przekłada się na mniejszy dla niego zysk i w ogóle opłacalność całej inwestycji. – twierdzi Podeszwik.

Wątpliwości budzi też minimalny udział powierzchni ekopozytywnych. Postępowanie dowodowe nie wykazało bowiem, że wymóg miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego odnoszący się do minimalnego udziału powierzchni ekopozytywnych wynosi 50%.

Mam nadzieję, że uda się unieważnić, ewentualnie uchylić wydane pozwolenie na budowę, bo to po prostu ludzkie pojęcie przechodzi, że w praworządnym kraju można w ten sposób interpretować przepisy. Gdy tylko otrzymam zwrotną informację ze strony prokuratury na pewno poinformuję opinię publiczną o jej treści. – obiecał Igor Podeszwik.

 

Zobacz także:

Znika zieleń przy ulicy Szymanowskiego

Autor: Infoludek.pl szczecin@infoludek.pl