Drogą Gryfa – rozmowa z autorem książki ,,Gryfy w Szczecinie” Szymonem Jeżem

Rozmowa z Szymonem Jeżem,  autorem książki ,,Gryfy w Szczecinie”, dzięki której możemy odkrywać szczecińskie gryfy. Skąd wziął się pomysł i gdzie są najpiękniejsze gryfy w mieście.

Infoludek: skąd pomysł na wędrówkę po mieście w poszukiwaniu mitycznych gryfów?

Pomysł zrodził się na portalu sedina.pl. Był tam użytkownik o nicku „Gryf”, który robił zdjęcia gryfom znajdującym się w przestrzeni publicznej. Inny z użytkowników opracował galerię z gryfami. To było 12 czy 15 lat temu. Proponowałem różnym osobom, by wspólnie stworzyć książkę pokazującą szczecińskie gryfy, ale ostatecznie sam musiałem ją opracować. Stąd konieczność wycieczek po Szczecinie w poszukiwaniu gryfów.

Najpiękniejsze szczecińskie gryfy to…?

Tu nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Moje ulubione gryfy znajdują się na elewacji dawnej siedziby firmy Ruckforth przy ul. Kolumba 5. Gryf nadal tam jest mimo, że kamienica trochę ucierpiała w czasie wojny. Została odbudowana, ale elewacja została.  Kolejne: nad bramą dawnej fabryki pieców chlebowych przy ul. Jagiellońskiej 34b oraz nad wejściem do budynku Wydziału Elektrycznego przy ul. Sikorskiego 37 – piękny budynek! W szczytach elewacji są herby Szczecina, natomiast nad samym wejściem piękne figury gryfów, powiedziałbym, że ,,żywe”. Lubię też gryfy na bramie przed kościołem na Pomorzanach. A ostatnio polubiłem figury gryfów ustawione w kilku punktach miasta i pomalowane w różne szalone wzorki. Właśnie „odkryłem” kolejnego na Łasztowni.

Najciekawsza historia związana z szukaniem gryfów?

Najciekawsze to historie tych gryfów, które nie znalazły się w książce (a trafią do suplementu). Między innymi takie, które albo przeoczyłem, albo wcale do nich nie dotarłem, a które odnalazły inne osoby. Na przykład godło, czyli sama głowa gryfa, która jest na szczycie kolumny przy wejściu do sądu na ulicy Kaszubskiej.

Czy Szczecin ma szansę przyciągnąć gryfami zwiedzających?

Sądzę, że to nie jest oferta turystyczna dla turystów przyjezdnych, ale dla mieszkańców, którzy mogą zwiedzać własne miasto. Dla nich powinno to być interesujące – mogą zająć się szukaniem gryfów podczas spacerów po swoim mieście rodzinnym. Natomiast dla turystów z zewnątrz – nie sądzę. Uważam, że dużym sukcesem będzie, jeżeli zaczniemy traktować nasze miasto tak, jak nasze wakacyjne wycieczki do innych miast. Wejdziemy do kościołów, odwiedzimy galerie, skorzystamy z oferty atrakcji turystycznych, typu turystyka rowerowa czy kajakowa. Mamy piękne lasy dookoła, a nawet w samym mieście zwiedzanie kościołów, starych cmentarzy, jakiś ciekawych zakamarków może być interesujące. To nie będzie coś takiego, jak w Paryżu Notre Dame, ale nasza katedra też jest bardzo interesująca, choć nie chcę ich porównywać. W jednym miejscu kolega wskazał mi bardzo ciekawego gryfa w bramach do garażu, które ktoś kiedyś dodał.

Czy mogłaby Pan powiedzieć parę słów o sobie?

Szymon Jeż, wydawca książek o Szczecinie i Pomorzu, autor książek o gryfie. Na co dzień pracuję w dużej korporacji, ale też jestem wykładowcą na prywatnej uczelni wyższej oraz redaktorem naczelnym czasopisma „Szczeciner”.

Czy chciałby Pan coś dodać na koniec?

Zapraszam na wędrówki po Szczecinie w poszukiwaniu gryfów, ale nie tylko. Także po okolicy, bo w innych miastach też te gryfy są gdzieś poukrywane.  To wspólny symbol heraldyczny, terytorialny dla Szczecina i okolic. Stargard, Gryfino ale i Świnoujście ma gryfa w swoim herbie. Zachęcam więc serdecznie, żeby robić takie wycieczki w poszukiwaniu gryfów.

Dziękuję bardzo za wywiad.

Autor: Infoludek.pl szczecin@infoludek.pl