Chciałem grać koncerty, więc organizowałem je sam. Ludzie zawsze przychodzili

Zastanawialiście się jak wiele można zrobić dla koncertu lubianego zespołu? W tym wywiadzie znajdziecie odpowiedź!

Jak to się stało, że z wielbiciela muzyki przeobraziłeś się w organizatora koncertów?

Moja przygoda rozpoczęła się w 2013 roku, kiedy grałem w zespole „Tragedia”. Nikt nie chciał za bardzo z nami wtedy współpracować. Narodził się, więc pomysł, żeby samemu zacząć działać w kierunku ich organizowania. Stwierdziłem, że fajnie jest posłuchać kapel, których nikt nie ściąga i wyciągnąć je z piwnicy. Poza tym pomogłem lokalnej scenie się rozwinąć, bo to był w Szczecinie okres stagnacji.

Pamiętasz pierwszy koncert, który zorganizowałeś?

Pierwszym koncertem był „Alcometalomania”. Był to cykl koncertów podczas których przeważnie występowało od pięciu do ośmiu zespołów. Najgorszą imprezą  z tego cyklu pod względem liczebności była ta, na której pojawiło się 170 osób. Można, więc rzec, że nie mieliśmy problemu z frekwencją – ludzie zawsze tłumnie przychodzili. Nawet przez przypadek z ulic. Pierwsze pięć koncertów zorganizowałem, bo sam chciałem zagrać i posłuchać dobrej muzyki.

Jakich kapel można się spodziewać na koncertach?

Przede wszystkim te które sam lubię i chciałbym posłuchać. Poza tym te których chcieliby posłuchać znajomi, a które nie zawsze mi podchodzą do gustu. Po 2015 roku dostrzegły mnie agencje i same zaczęły składać propozycje bym zorganizował jakiś koncert lub trasę zespołu.

młodzi z pasją
Fot. Katarzyna Bobrowska

Jaki będzie, więc następny koncert?

Obecnie staram się skupić na samym prowadzeniu zespołu w którym gram. Prowadzę go jak firmę i wiele problemów przysparza to, że nie mamy busa, który posłużyłby nam za transport dla sprzętu. Poza tym organizuję kiedy muszę lub czuję taką potrzebę. Dlatego w lipcu zorganizowałem dwa koncerty zespołów z Brazylii.

Czy jest jakiś koncert, który szczególnie zapadł Ci w pamięć?

Najbardziej zapadł mi w pamięci koncert kanadyjskiego zespołu, który okazjonalnie występował u nas w Polsce. Jako, że znałem angielski to skontaktowali się ze mną i pytali czy z Rosji na Litwę potrzebują wizy. Ja spanikowany mówię, że nie wiem, ale zaraz poszukam. Oddzwaniam z informacją, że tak. Więc musieli jechać na około, a koncert odbywał się tego samego dnia. Niedługo mają wchodzić na scenę, a ich nie ma więc dzwonie, a oni dopiero w trójmieście. Chyba nie muszę mówić jak to daleko od Szczecina. Mimo, że support z półgodzinnego występu zrobił dwugodzinny to za wiele nie dało. Jednak w końcu się udało i mimo mocnego spóźnienia wystąpili. A najbardziej wytrwali byli zachwyceni.

Pewnie nie zabrakło i tych zabawnych historii. Podzielisz się?

Najbardziej zapadła mi w pamięć sytuacja z kapelą z Francji. Po koncercie była taka impreza i tak im się spodobało w Szczecinie, że odwołali koncert w Bielsku Białym. A że jeszcze wcześniej odwołali im koncert we Wrocławiu to bawili się u nas przez trzy dni. Dopiero pojechali na koncert w Krakowie, gdzie ukradli im busa.

młodzi z pasją
Fot. Katarzyna Bobrowska

Jak organizuje się taki koncert?

Nie rozumiem tego, ale większość ludzi tego nie potrafi. Jeśli masz mózg, zespół, klub, ustalone warunki i umiesz wypromować wydarzenie to tak naprawdę masz wszystko co ci potrzeba. Nigdy nie można być pewnym ile osób przyjdzie, dlatego trzeba pamiętać o dobrych negocjacjach warunków. Jednak dużo ludzi organizuje koncerty z własnej kieszeni, ale są to już pasjonaci. Poza tym jest to praca stresująca póki nie zacznie się koncert. Przyjeżdżasz nawet na pięć godzin przed nim. Nagle okazuje się że wszystko wzięło w łeb i trzeba improwizować. Zadbać o materiały promocyjne, bramkę, sprzęt. Jednak jak uda się zapanować nad tym chaosem i jest już w trakcie koncertu można się rozluźnić.

Czy wiążesz z tym swoją przyszłość?

Poniekąd. Moim marzeniem jest bycie ciągle związanym z muzyką jako muzyk. Jednak w dzisiejszych czasach by zespół odniósł sam sukces musi być utalentowany, pracować z dobrą wytwórnią i mieć znajomości. Z racji tego, że dwa pierwsze pochłaniają większość dochodów zespołu chce w miarę możliwości sam większością się zająć. Jeśli ten sposób pozwoli na zachowanie wolnej woli to czemu nie spróbować.

[ przyp. red. rozmówca pozostaje anonimowy na własną prośbę ]

Interesujesz się czymś ciekawym? Chciałbyś się tym podzielić z innymi? Napisz do nas na szczecin@infoludek.pl

Autor: Magdalena Góralczyk