W Słowińskim Parku Narodowym występują „śpiewające” wydmy, ale szanse na ich usłyszenie są niewielkie

Na Ziemi jest ponad 30 miejsc, w których można usłyszeć „śpiewające” wydmy. To zjawisko występuje też w Słowińskim Parku Narodowym, ale tu szanse na usłyszenie dźwięku są bliskie zera – powiedział PAP dr Szymon Ostrowski z Państwowego Instytutu Geologicznego – PIB.

Według naukowców z PIG-PIB na Ziemi jest około 35 miejsc, w których wydmy „śpiewają” w sposób spektakularny – emitując głośne, głębokie dźwięki, trwające przez kilka minut i słyszalne z odległości wielu kilometrów. Niektórzy porównują to też do gwizdania, jęku, pisku, krzyku lub szczekania.

Ten fenomen jest efektem specyficznych warunków atmosferycznych i struktury piasku, które powodują rezonans i wibracje, prowadząc do powstawania dźwięków. Piasek musi być gorący i bardzo suchy, aby „śpiewać”. Ziarna muszą być podobnej wielkości, więc piasek musi być dobrze przesortowany przez działanie wiatru. Kształt ziaren powinien też być zbliżony do kulistego i mieć powierzchnię wolną od kurzu, zanieczyszczeń i materii organicznej.

Dźwięki powstają wtedy, gdy miliony ziaren przepływają warstwami jedna nad drugą podczas 'lawin’, czyli obsypywania się zbocza wydmy. Każde ziarno w lawinie wytwarza lokalną falę dźwiękową, gdy podróżuje w upłynnionej warstwie piasku, a zderzając się z innymi ziarnami wytwarza w odpowiednich warunkach wibracje, które się synchronizują” – podał PIG-PIB.

Jest też inna teoria dotycząca tego zjawiska. Powstawanie dźwięków na wydmach może być związane z uchodzącym powietrzem w trakcie upakowywania piasku po zawietrznej stronie wydmy. „Taki dźwięk najbardziej przypomina burczenie. Najczęściej pojawia się, gdy pod wpływem ruchu, na przykład chodzenia po wydmie, wyzwala się proces upakowywania ziaren” – powiedział PAP dr Szymon Ostrowski z Zakładu Geologii Inżynierskiej PIG-PIB.

Aby w ten sposób powstał dźwięk, muszą być – zdaniem geologa – spełnione określone warunki. „Po pierwsze, nieupakowane piaski występują jedynie po zawietrznej stronie wydmy; są tutaj usypane luźno i potencjalnie możliwe jest ich lepsze upakowanie. Po nawietrznej piasek jest ubity przez wiatr, więc do procesów zagęszczania już nie dochodzi. Po drugie – piaski muszą być bardzo czyste, bez frakcji ilastej (dobre wyselekcjonowanie materiału w wydmach jest typowe). Po trzecie – materiał jest ekstremalnie suchy – nawet niewielka ilość wody (czyli ich wilgotność) spowoduje pojawienie się sił adhezji (powodujących przyleganie ziaren piasku – PAP)” – podał geolog. Jak zaznaczył, dźwięk w „paczce” piasku pojawi się tylko raz – gdy się upakowuje.

Czy w Słowińskim Parku Narodowym wydmy mogą więc „śpiewać”? Warunek suchości jest spełniony tylko w cienkiej warstwie przypowierzchniowej. Teoretycznie dźwięk się może pojawiać, gdy upakowuje się ta warstwa, ale jest ona cienka, więc powietrza jest mało i dźwięk ma bardzo niskie natężenie. Teoretycznie dźwięk może się pojawić, gdy będziemy mieli długotrwały epizod silnego, suchego wiatru, który istotnie przemodeluje wydmę (nasypie dużo piasku). Wtedy na takim dosypanym stoku może pojawić się słyszalny ton. Na polskich wydmach dźwięk może powstać, ale będzie prawdopodobnie zbyt słaby, aby efekt był spektakularny (a może i słyszalny), choć czuła aparatura by go wykryła. Czyli dźwięk się pojawia, ale jest słaby” – uznał dr Szymon Ostrowski.

Podkreślił jednak, że w Słowińskim Parku można poruszać się jedynie po wyznaczonych szlakach, które nie obejmują zawietrznych stron wydm, tylko grzbiety (już upakowane), więc potencjał przepakowania piasku znika. „A przy natężeniu ruchu turystycznego – szanse, że znajdzie się niezdeptany stok zawietrzny spadają w pobliże zera” – ocenił.

Śpiewające” wydmy w różnych miejscach na Ziemi potrafią wyemitować dźwięki nawet o natężeniu ponad 100 decybeli, głośniejszym niż większość codziennych dźwięków, takich jak typowy hałas w mieście lub ruch uliczny (około 80 decybeli), kosiarka (około 90 decybeli) czy klakson samochodowy (ok. 110 decybeli).

Różne wydmy, jak podał PIG-PIB w mediach społecznościowych, nucą różne melodie. „W Sand Mountain w Nevadzie wydmy nucą dźwięki od niskiego B do C (60–70 Hz), dwie oktawy poniżej środkowego C fortepianu. Nieco wyżej w tej samej oktawie, chilijski Mar de Dunas śpiewa niskie F (87 Hz). Ghord Lahmar w Maroku jęczy niskim Gis (105 Hz). Wydmy w pobliżu Al Ashkharah, nadmorskiego miasta w Omanie, harmonizują za pomocą dziewięciu nut, od niskiego Fis do basu D (90–150 Hz)” – podał Instytut.(PAP)

/Źródło: naukawpolsce.pl Autorka: Magdalena Barcz/