Cykl rozmów Opery na Zamku „Szczerze o operze” [sopranistka Lucyna Boguszewska]

Opera na Zamku w Szczecinie przygotowała serię wywiadów z artystami na temat ich operowych preferencji, muzycznych wyborów i marzeń, ulubionych ról czy najtrudniejszych przeżyć na scenie. W siódmej części cyklu „Szczerze o operze” na pytania odpowiada sopranistka Lucyna Boguszewska.

W operze najbardziej kocham…

Lucyna Boguszewska*: W operze najbardziej kocham tę chwilę przed rozpoczęciem spektaklu, gdy widzę, jak dyrygent udaje się do orkiestronu, słucham komunikatu o wyłączeniu komórek i wiem, że za chwilę operowa maszyna ruszy i nic jej nie zatrzyma, że niezależnie od samopoczucia czy innych problemów wszystko musi zniknąć na te kilka godzin. Że za chwilę znajdziemy się w innym świecie i musimy przeżyć i zagrać całą historię, którą mamy dziś do opowiedzenia publiczności.

Postać, którą gram najchętniej, to…

Zawsze podkreślam we wszystkich wywiadach, że wszystkie moje role są przeze mnie kochane. Nawet w te najmniejsze staram się włożyć jak najwięcej życia i prawdy, by moja postać była przekonująca. A najbardziej lubię te postaci, które są zupełnie inne niż ja, wtedy to jest największe wyzwanie.

Najtrudniejsza rola w mojej karierze to…

Najtrudniejsza rola wcale nie wiąże się z trudnościami wokalnymi. Najtrudniej było mi grać Adepta w operze „Guru”. To trudna opera o sekcie. Jestem mamą dwójki małych jeszcze dzieci i bardzo ciężko psychicznie znosiłam to, co działo się na scenie. Bardzo dużo wysiłku mnie kosztowało osiągnięcie „znieczulicy”, by móc skupić się na własnej postaci, by była wiarygodna w swych działaniach.

"Szczerze o operze" Lucyna Boguszewska wywiad rozmowa
Lucyna Boguszewska w spektaklu „Guru” Fot. M. Grotowski/Materiały Opery na Zamku

Moja ulubiona aria to…

Och, tyle pięknej muzyki wykonuję, że trudno powiedzieć. Właściwie każda aria, którą mam w repertuarze jest moją ulubioną, bo gdybym jej nie lubiła lub nie „leżałaby mi w głosie”, to po prostu bym jej nie śpiewała.

Najtrudniejsze przeżycie na scenie to:

Wpadek czy trudnych sytuacji, z których trzeba było wybrnąć, było mnóstwo. A to ktoś czegoś zapomniał, a to but spadł, czy rozpadł się zamek w sukni. To są takie drobiazgi. Ostatnio miałam trudne przejście na scenie. W „Romeo i Julii” w finale 3. aktu walczymy wszyscy na miecze i zabijamy się. Niestety upadłam nieszczęśliwie i uderzyłam się w głowę. Spektaklu wydarzenie to nie naruszyło, jednak na drugi dzień zaczęłam mieć różne niepokojące dolegliwości. W szpitalu okazało się, że to wstrząśnienie mózgu i pourazowe uszkodzenie błędnika. Uspokajam jednak publiczność, że czuję się dobrze i nic mi już nie dolega.

Najbardziej dumna jestem z roli…

Najbardziej jestem dumna z roli Amelii w „Balu maskowym”. To taka bardzo bliska memu sercu postać i piękna muzyka do wykonania.

Rola, o której marzę, to…

Podobno soprany marzą albo o „Tosce” albo „Traviacie” (śmiech). No cóż… ja chyba bardziej w stronę Toski bym się skłaniała… Tak naprawdę to zawsze chciałam zaśpiewać Marzenkę  w „Sprzedanej narzeczonej”. Szkoda, że tej opery nikt już w Polsce nie gra i popadła w zapomnienie.

Ulubiony kompozytor to…

Ulubieni kompozytorzy to oczywiście mistrzowie opery: Verdi, Puccini, Boito itd., ale lubię też rosyjską muzykę wokalną.

Nie przepadam za…

Nie przepadam, a właściwie nie cierpię pierwszego etapu uczenia się roli. To czas, kiedy trzeba dobrze i powoli rozczytać tekst, przetłumaczyć, dobrze podłożyć pod nuty i sprawić, by wszystko zsynchronizować, by płynnie przeczytać i przebrnąć przez to dzieło. A ja lubię, żeby było wszystko od razu, teraz, zaraz. I to są największe lekcje pokory, że dobrze „zrobiona” rola to taka, której poświęciło się dużo czasu, by mogła dojrzeć, by weszła w głos i wtedy to jest najcudowniejsze uczucie pod słońcem.

W wolnych chwilach słucham…

W wolnych chwilach słucham muzyki natury to daje mi największe odprężenie. Ale też ogólnie słucham tego co inni mają mi do powiedzenia, zwłaszcza dzieci.

Z solistką Opery na Zamku w Szczecinie rozmawiała Magdalena Jagiełło-Kmieciak.

*Lucyna Boguszewska – związana z Operą na Zamku od 2003 r. jako śpiewak-solista. Absolwentka Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii Muzycznej w Bydgoszczy (2001). debiutowała w 2000 r. jako Hrabina w „Weselu Figara” w studenckim przedstawieniu w Bydgoszczy. Ma na swoim koncie wiele występów zarówno w kraju, jak i za granicą. Na zamkowej scenie występowała m.in. jako: Zuzanna w „Verbum nobile”, Zofia we „Flisie”, Micaela w „Carmen”, Pamina w „Czarodziejskim flecie”, Chawa w musicalu „Skrzypek na dachu”, Zofia w „Halce”, Hanna w „Strasznym dworze”, Anna w „Nabucco”, Nedda w „Pajacach”, Lola w „Rycerskości wieśniaczej”, Mądra w „Mądrej”, Clivia w operetce „Clivia”, Hrabina Zedlau w „Wiedeńskiej krwi”, Hrabina w „Weselu Figara”, Braminka w „Parii”, Leoena w „Pięknej Helenie”, Marcelina w „Fideliu”, Kate w „Madama Butterfly”, Luna w operetce „Frau Luna”, Jacqlina w „Cnotliwej Zuzannie”, Zorika w „Cygańskiej miłości”, Anitra w dramacie muzycznym „Peer Gynt”, Annina w „Traviacie”. W swoim repertuarze ma również utwory kantatowo-oratoryjne: „Requiem” Mozarta, IV Symfonia Mahlera, „Stabat Mater” Szymanowskiego, „Stabat Mater” Pergolesiego, „Symbolum Nicenum Godziemby-Trytka” Angelus Kilara.

Autor: Infoludek.pl szczecin@infoludek.pl