Brytyjska mutacja COVID-19 zaostrza lockdown. Norwegia i Niemcy zamykają się na obcokrajowców.

Od piątku norweskiej granicy nie przekroczy żaden obcokrajowiec, a Niemcy planują wygaszenie międzynarodowych lotów pasażerskich. Wszystko przez brytyjską mutację koronawirusa, którą infekują głównie pracownicy tymczasowi z Europy Środkowo – Wschodniej. Co to oznacza dla pracujących na terenie Niemiec i Norwegii Polaków?

Norwegia

Norweska premier, Erna Solberg ogłosiła zamknięcie granic. Od piątku, 29 stycznia 2021 r., do kraju wjechać mogą tylko obywatele norwescy. Do tej pory przyjeżdżający obcokrajowcy zobowiązani byli do wykonania testów oraz kwarantanny. Z realizacją tych przepisów było jednak różnie. Przyjezdni niechętnie poddawali się badaniom i większość ognisk zakażeń brytyjską odmianą COVID-19 pochodzi od zatrudnionych tymczasowo robotników z Europy Środkowo – Wschodniej.

Jest to bardzo zła wiadomość dla pracujących w Skandynawii Polaków, ale także dla norweskiej gospodarki. Organizacje pracodawców podkreślają, że funkcjonowanie przemysłu stoczniowego oraz budownictwa jest w dużej mierze uzależnione od pracowników tymczasowych z Polski, Litwy i Ukrainy. Ich brak może okazać się paraliżującym skutkiem restrykcyjnego lockdownu dla tych branż.

Niemcy

Niemcy mają podobne doświadczenia. System obowiązkowych testów oraz kwarantanny także okazał się wadliwy. Pracownicy tymczasowi z Europy Środkowo – Wschodniej generują ogniska zakażeń nową odmianą COVID-19. Ten fakt jest niepokojący, pomimo spadku globalnego spadku ilości nowych infekcji, o którym w tym tygodniu informował Instytut Kocha.

Formalnych restrykcji Niemcy jeszcze nie wprowadzają, ale w wywiadzie dla Bild niemiecki minister spraw wewnętrznych, Horst Seehofer, przyznał, że planowane są „ściślejsze kontrole graniczne, w szczególności z obszarami uznanymi za bardzo wysokiego ryzyka, ale także zmniejszenie ruchu lotniczego do Niemiec prawie do zera, tak jak Izrael”.

Autor: Infoludek.pl szczecin@infoludek.pl