Młodzi z pasją: I ty możesz zostać superbohaterem

Kto z nas nie marzył w dzieciństwie by zostać superbohaterem? Naszemu rozmówcy udało się spełnić to marzenie.

Skąd wzięła się twoja pasja do tworzenia strojów superbohaterów?

Arkadiusz Dydek: Chyba jeszcze z wczesnego dzieciństwa. W wieku 4 lat, moją ulubioną kreskówką był animowany Batman. Dlatego na przedszkolny bal przebierańców zażyczyłem sobie właśnie strój Batmana. Moja matka uszyła mi go sama od podstaw i wyglądał zdecydowanie lepiej niż to co można było dostać w wypożyczalniach i sklepach. Uznałem wtedy, że wcielanie się w rolę Batmana jest dużo fajniejsze niż bycie zwykłym dzieciakiem. Uparłem się, że będę go nosić na co dzień, tak jak zwykłe ubrania. Jednak, dość szybko zrobił się za mały. Później, w połowie szkoły podstawowej, ojciec zabrał mnie na mój pierwszy w życiu konwent Star Wars. Wiedząc, że będzie tam masa przebranych osób, bardzo chciałem też się w jakąś wcielić. Nie wiele myśląc przetrząsnąłem szafy w poszukiwaniu czarnych ubrań i czegoś z kapturem, po czym pomalowałem sobie twarz farbkami najlepiej jak umiałem, wcielając się pierwszy raz w postać Dartha Maula z „Mrocznego Widma”. Strój był prowizoryczny i kompletowany w pół godziny przed konwentem, ale spełnił swoją rolę. Od tego momentu zacząłem co roku jeździć na podobne konwenty i tworzyć coraz lepsze stroje.

Ile strojów już zbudowałeś?

Jakieś trzy lata temu złapałem się na tym, że przekroczyłem już liczbę trzydziestu, przestałem liczyć, bo powstało ich więcej niż jestem w stanie zapamiętać. Oczywiście nie trzymam wszystkich w domu. Większość starych nieużywanych już strojów, dawno przestała istnieć. Zostały rozmontowane na części, wykorzystane do budowy innych albo zastąpione nowszymi lepszymi wersjami. W tej chwili fizycznie posiadam ich w domu kilkanaście. Kiedyś wystarczała mi tylko jedna dobrze wyglądająca zbroja. Z czasem jednak okazało się, że potrzebny jest też jakiś lżejszy strój na zmianę gdy już zmęczę się noszeniem ciężkiego pancerza, ale nadal chciałbym pozostać przebrany. Potem pojawiło się zapotrzebowanie na strój z klimatów superbohaterów. Dalej strój, w którym można swobodnie się poruszać i brać udział w pokazach walki. Następnie strój jakiegoś pozytywnego bohatera. Strój na upalne lato, strój na mroźną zimę i tak bez końca!

Wystąpiłeś kiedyś na maskaradzie?

Nigdy nie uważałem się za cosplayera. Nie interesowało mnie tworzenie fanpage’ów, rozpoznawalność, „fejm” i tworzenie nowego stroju na każdy konwent z definicji. Choć koniec końców wychodzi na to, że i tak za każdym razem pojawiam się w czymś nowym, ale wynika to z tego, że częściej buduje nowy pancerz niż organizowane są konwenty na których bywam. Mnie interesowało tylko i wyłącznie wcielanie się w swoją rolę i noszenie stroju na tyle realistycznego i przekonującego na ile to tylko możliwe. Nie biorę prawie nigdy udziału w konkursach cosplay. Choć ze trzy razy w życiu skusiłem się ze względu na niewielką konkurencję i tym samym duże szanse na wygraną.

Z którego najbardziej jesteś zadowolony?

Tak na prawdę wszystkie stroje mają swoje wady. Ograniczona widoczność, ciężar, konieczność ładowania baterii, ograniczenia ruchowe, trudność przy ubieraniu i zdejmowaniu albo podatność na uszkodzenia czy warunki atmosferyczne np. w przypadku zwiewnych szat czy malunków na ciele. Dochodzi też element znudzenia. Strój, który nosi się już dwa lata, przestaje być tak ekscytujący jak na samym początku. Zaczyna się wtedy myśleć o kolejnym, trochę innym. Wraz ze zdobywanym doświadczeniem i umiejętnościami zaczyna się też dostrzegać się wady i niedociągnięcia starszych projektów.

młodzi z pasją
Arkadiusz Dydek

Który jest twoim ulubionym?

Od lat buduję coraz to nowsze mandaloriańskie zbroje z gwiezdnych wojen. Można powiedzieć, że stały się moją specjalizacją. Zdecydowania najnowsza mandaloriańska zbroja należy do moich ulubionych. Oprócz tego lubię też mojego Deathstroke’a. Mam jeszcze kilka innych, które preferuję i noszę zamiennie. Ale w moim przypadku takie preferencje są zmienne. Zazwyczaj im nowszy strój tym lepiej wykonany i wyżej go cenie.

Ile przeciętnie pracujesz nad strojem?

Różnie. Potrafię wykonać hełm w kilka dni lub kilka miesięcy. Znajomi czasem się śmieją, że gdy najdzie mnie chęć zbudowania jakiegoś stroju to już za 3 dni jest gotowy. Zdarzało się kiedyś zacząć strój na tydzień przed konwentem i dokańczać go w drodze.

Z czego wykonane są stroje?

Hełmy z PCV, różnych żywic, i szpachli samochodowej. Z czasem udoskonaliłem swoje techniki. Dlatego coś co wykonałem w zeszłym roku prawdopodobnie dziś zostało by zrobione nieco inaczej.

Czy zawsze jesteś zadowolony ze swoich prac?

Nigdy nie kończę do póki nie jestem zadowolony z finalnego efektu. Jednocześnie nigdy nie jestem całkowicie zadowolony, bo żaden strój nie jest idealny. Nawet jeśli wygląda idealnie i jest w miarę wygodny to z czasem dostrzegam błędy w konstrukcji i wady które należy wyeliminować. Gdy zaczynają mnie za bardzo irytować, wówczas ulepszam taki strój, albo buduję następny bardzo podobny, ale lepszy od zera.

Co jeszcze planujesz zbudować? Jakie jest twoje marzenie?

Marzenia to zazwyczaj rzeczy wielkie, ważne i trudne albo niemożliwie do osiągnięcia. A wykonywanie takich strojów nazwał bym raczej celem albo kaprysem. Przychodzi mi to dość łatwo i jest całkowicie wykonalne. Jak coś sobie postanowię, to po powrocie do domu rozrysowuję wszystko na kartce, ustalam ile i jakich materiałów potrzebuję, a następnie kupuję je i zaczynam budować. Dawniej miałem mniejsze doświadczenie, więc budowa stroju była znacznie trudniejsza. Wtedy zanim zacząłem go wykonywać, czekałem jeszcze tydzień czy nie przejdzie mi ochota. Jeśli nie przeszła, zakładałem, że nie zniechęcę się w połowie i wtedy przystępowałem do pracy.

Nad jakim projektem teraz pracujesz?

Nad Nightwingiem. W sumie to można powiedzieć, że już go „zrobiłem” bo strój został skompletowany jakiś czas temu. Teraz czekam na okazję by go wreszcie ubrać. Oprócz tego buduję plecak rakietowy do jednego z mandaloriańskich pancerzy. Prawdopodobnie za miesiąc lub dwa, zacznę budowę czegoś, o czym dziś nawet nie myślę. Nigdy nie planuję na zapas. Tworzę na bieżąco to na co akurat mam ochotę.

młodzi z pasją
Arkadiusz Dydek

Co ci daje budowanie strojów?

Przede wszystkim frustrację, bo sam proces tworzenia nie jest specjalnie przyjemny. Tworzywa sztuczne śmierdzą, a budowa bardziej skomplikowanych konstrukcji jak np. hełmy przypomina pracę w budowlance albo naprawę samochodów. Ręce, ubranie i wszystko dookoła jest w pyle, farbie i włóknie szklanym, a proces budowy jest bardzo monotonny i meczący. Żeby mieć swój strój muszę każdorazowo przez to przebrnąć. Ale są tez plusy, im więcej tego robię, tym więcej zdobywam doświadczenia i kolejne stroje stają się coraz lepsze. Powiadają, że nie da się czegoś zrobić tanio, szybko i dobrze. Trzeba wybrać dwie rzeczy z trzech. W teorii tworzenie strojów jest drogie i potrzeba dużo czasu. Jednak ja staram się zrobić je bardzo dobrze i bardzo tanio. Czasem udaje się też bardzo szybko. Koszty wykonania mandaloriańskiej zbroi, którą wykonałem ostatnio wynosiły około 200 zł. Dla porównania, kupno samych surowych płyt i części twardych do takiego stroju w sieci to około 9 tysięcy zł.

Miałeś jakąś śmieszną historię z budowaniem strojów lub podczas gdy chodziłeś przebrany?

Raz na konwencie mignął mi za szybą człowieka w bardzo podobnym pancerzu do mojego. Zirytowałem się na widok tej bezczelnej marnej kopii. Po chwili dotarło do mnie, że to było moje własne odbicie.

Jak na ciebie reagują ludzie jak chodzisz przebrany?

Zależy od środowiska i ludzi. Na konwentach ludzie reagują entuzjazmem i chcą robić ze mną zdjęcia. Na ulicy czasem zachowują się podobnie, ale masa ludzi nie wie o co chodzi i jak powinna się na mój widok zachować. Starsi ludzie zazwyczaj są obrażeni, czasem reagują też agresją słowną. Inni udają, że cię w ogóle nie widzą. Mija cię jakaś osoba z bardzo poważną miną i widzisz jak łypie kącikiem oka, ale przez cały czas ostentacyjnie udaje że cię nie widzi, w ogóle nie dzieje się nic dziwnego. Są też ludzie którzy próbują wejść w interakcje, ale nie znają konwencji. Potrafią nazwać Batmana diabłem albo pomylić go z Darthem Vaderem. Spiderman nagminnie jest mylony z Supermanem, a wszystkie postaci ze Star Wars to „jedi”. Chyba, że akurat ubiorę szatę rycerza jedi. Wtedy tak się dziwnie składa, że nikt nie wie kim jestem.

Interesujesz się czymś ciekawym? Chciałbyś się tym podzielić z innymi? Napisz do nas na szczecin@infoludek.pl

Autor: Magdalena Góralczyk